Wewnętrzna walka proroka
- Mariola Szyszkiewicz
- 4 lut
- 4 minut(y) czytania
Pismo święte jest ciężkie na poranek i rozsadza ludziom głowy. Ja lubię ten fragment z księgi Jeremiasza, najbardziej (w innym tłumaczeniu) Uwiodłeś mnie, Panie . Uwiodło mnie Twoje słowo. Ale to jest trudne dla laika, bo co może być ciekawego w uwiedzeniu, choć uwodzi cię sam Bóg, no to jesteś nadal uwiedziony , czyli jesteś w czarnej d. ALe jest to bardziej zapis sytuacji, w jakiej się znajduje człowiek stojący wobec tajemnicy Boga. Otóż na początku relacji z Bogiem jest to takie piękne uniesienie: biegamy do kościoła, czy modlimy się długo, przebywamy na adoracjach, nie opuszczamy mszy niedzielnej i nam bardzo tego Boga brakuje. Po pewnym czasie trochę rozumu do głowy przystępuje i uświadamiamy sobie, jak Jeremiasz, że jesteśmy uwiedzeni. Można się spierać, czy uwiedzeni, czy zwiedzeni. Wolę tę pierwszą opcję, bo w miłości wygląda ładniej. Zauważamy również, że ocieramy się o śmieszność. Ludzie tego nie rozumieją — oczywiście, nie, oni są uwiedzeni. Ale nawet bardziej tolerancyjni zauważają brak umiaru — no cóż, w miłości jak na wojnie — wszystkie chwyty dozwolone. Ale po pewnym czasie zaczyna nam ta gorliwość ciążyć. Wtedy rodzi się bunt. Dlaczego? Przychodzi wówczas bardzo ludzkie rozumowanie — skoro oni nas męczą, to i Pan ogień niech ich też umęczy. Niech się zemści na naszych wrogach, niech potępi ich w czambuł, tak, żeby poszło im głęboko w pięty.
Bardzo ludzkie. Kto tak nie ma , kiedy ktoś , lub ileś ktosiów śmieje ci się w twarz. A potem przychodzi opamiętanie. Kiedy sobie zdamy sprawę z tego, jak wiele bezecnych rzeczy wyszło na jaw podczas naszej parady, Bóg to wiedział, pozwalał dokonywać wyboru, nie zamykał poznania przed nami, nie zabraniał uczyć się, czytać Pismo Święte, czytać, pytać , szukać odpowiedzi na postawione zagadnienia. Uczymy się na sprawy patrzeć z innych perspektyw — jeśli kiedyś chcemy oczarować zrozumieniem. Ach. Bóg kocha, pozwala nam samym zrozumieć, nauka ta kosztuje, i dlatego w ostatniej części dramatu w trzech aktach chcemy nie istnieć, chcemy, aby coś nas zniosło z powierzchni ziemi, i to szybko. Nieważne , że będzie to ciężarem dla ludzi, którzy nas kochają — najważniejsza jest ta rysa na naszej ambicji, która psuje piękną laurkę składaną przez nas Bogu. On ma w nosie laurki. Kiedy przychodzi co do czego — pozwala tym laurkom istnieć, bo to serce ludu i ten katolicki kicz też jest potrzebny. ALe jeśli chcemy kiedyś wyrosnąć ponad ten kicz, to nie możemy zaczynać od remanentu rzeczywistości. Kto wie i dlaczego to niby my mamy mieć w sobie miarę, kto komu i jaką miarą ma być sądzony. Ha, ha. To wszystko oczywiście można interpretować inaczej; badacze może głębiej (z całą pewnością) wnikają w warstwy tekstu, ale dla mnie to jest to. Każdy, powiadam, każdy z nas tak postępuje. Nikt nie ma inaczej — z całą pewnością. Możemy się wtedy naprawdę załąmać, kiedy zobaczymy swoją marność wobec miłości, która zawsze jest wymagająca, i jedyne, czego chce, to pokazywać nam wciąż widok aż po horyzont. Nie chcę, abyśmy chodzili wpatrzeni w płyty chodnikowe.
Księga Jeremiasza 20,7-18 Wewnętrzna walka proroka Zwiodłeś mnie, Panie, a ja dałem się zwieść . Udało Ci się mnie pokonać. Każdego dnia byłem pośmiewiskiem , Wszyscy drwią ze mnie. Ilekroć bowiem przemawiam, muszę krzyczeć I wołać: "Przemoc i gwałt!" Słowo Pana każdego dnia Sprowadza na mnie poniżenie i szyderstwo . Powiedziałem więc : Nie będę już Go wspominał! Nie będę więcej mówił w Jego imieniu! Wtedy powstał w moim sercu jakby płonący ogień, który przenika moje kości. Próbowałem go opanować, ale nie mogłem Słyszałem złośliwości wielu : "Trwoga dookoła! Donieście! Oskarżmy go!" Wszyscy przyjaciele czekają na moje potknięcie . "Może da się oszukać? Będziemy nad nim górą i zemścimy się na nim" Ale Pan jest ze mną jak potężny mocarz. Dlatego moi prześladowcy upadną, nie pokonają mnie, bardzo się zawstydzą , że im się nie powiodło Doświadczą wiecznego poniżenia, którego się nie zapomina
Panie Zastępów! Ty badasz sprawiedliwego ! Przenikasz sumienie i serce. Spraw, bym ujrzał Twoją pomstą nad nimi, Gdyż Tobie zawierzyłem swoją sprawę. Śpiewajcie Panu, chwalcie Pana. by wybawił ubogiego z rak złoczyńców Przeklęty dzień moich narodzin. Dzień, w którym urodziła mnie matka. Niech nie będzie błogosławiony . Przeklęty dzień moich narodzin . Dzień w którym urodziła mnie matka, Nech nie będzie błogosławiony. Przeklęty człowiek, który oznajmił mojemu ojcu: Urodziło ci się dziecko, chłopiec " - I tym go ucieszył. Niech ten człowiek będzie podobny do miasta, Które Pan zniszczył bez litości. Niech słyszy wołanie rano I okrzyk wojenny w południe. Dlaczego nie zabił mnie w łonie ? Moja matka była by mym grobem, a jej łono- wiecznie brzemienne Czy po to wyszedłem z łona, aby doznawać trudu i udręki A swoje dni skończyć hańbą? Cytat ten pochodzi z Pisma Świętego w przekładzie z komentarzami. I komentarz biblistyczny do tego fragmentu jest następujący: tam na początku był mój osobisty komentarz, jak rozumiem te słowa; teraz czas na wypowiedź autorytetu.

Wewnętrzna walka proroka. Fragment ten należy do najpiękniejszych i najbardziej tragicznych wyznań Jeremiasza, który przeżywa wewnętrzny dramat. Tekst ten można podzielić na trzy części. W pierwszej (ww. 7–10) człowiek oskarża Boga, że wykorzystał jego niedoświadczenie i młody wiek, aby go zwieść i wprowadzić na drogę fizycznych i duchowych cierpień. Niektórzy, wskazując na dwuznaczność hebrajskiego czasownika, widzą tu symbolikę oblubieńczego zauroczenia, ale wydaje się ona na tym miejscu mało prawdopodobna, choć niewątpliwie piękna.
W każdym razie prorok podejmuje nieudaną próbę uwolnienia się od swojej uciążliwej misji. W drugiej części (ww. 11–13), pochodzącej być może z późniejszej epoki, pojawia się wyznanie wiary w Boga, który zna do głębi ludzkie sumienia. Natomiast trzecia część (ww 14-18) , przypominająca gorzkie wyznania Hioba (Hi 3), jest wyrazem rozpaczy i pragnienia nieistnienia. W tym pełnym dramaturgii sporze Jeremiaszem z Bogiem kryje się świadectwo głębokiej więzi, która – choć trudna – nosi znamiona autentyczności i spontaniczności.





Komentarze