google.com, pub-4708262830663674, DIRECT, f08c47fec0942fa0
top of page

Bóg patrzy na nas wszystkich.


Między kulturami: o Sukkot, pamięci i kruchości świata

Czytając Peonię Pearl S. Buck, trudno nie zatrzymać się nad tym, jak głęboko potrafią sięgać napięcia między kulturami. W książce spotykają się trzy światy: chiński, chrześcijański i żydowski — każdy z własną pamięcią, własnym rytmem, własnym sposobem rozumienia tego, co święte. To nie jest spotkanie łatwe. To spotkanie pełne nieporozumień, lęków, czasem ciekawości, czasem bólu. A jednak właśnie w takich miejscach — na styku tradycji — najwięcej można zobaczyć.

W tym kontekście warto zatrzymać się przy jednym z najważniejszych świąt żydowskich: Sukkot. To święto, które mówi o kruchości życia, o pamięci i o pokoju — i dlatego tak dobrze rezonuje z tematami, które Pearl S. Buck porusza w swojej powieści.

Czym jest Sukkot

Sukkot to jedno z trzech wielkich świąt pielgrzymich judaizmu. Obchodzi się je jesienią, pięć dni po Jom Kipur, zwykle we wrześniu lub październiku. Upamiętnia czterdzieści lat wędrówki Izraelitów przez pustynię po wyjściu z Egiptu — czas, kiedy lud żył w lekkich, tymczasowych schronieniach. Dlatego do dziś Żydzi budują sukkę, otwartą chatkę, w której się je, modli i spędza czas.

Sukka jest symbolem czegoś bardzo prostego, a jednocześnie głębokiego: świat jest kruchy, a człowiek nie jest samowystarczalny. Dach musi przepuszczać światło gwiazd. Ściany nie mogą być zbyt solidne. To święto uczy pokory wobec życia i wdzięczności za to, co trwa tylko chwilę.

Święto pokoju

Sukkot ma jeszcze jeden wymiar, często pomijany: w tradycji żydowskiej to czas modlitwy za wszystkie narody świata. W starożytnej Jerozolimie składano w tym okresie ofiary nie tylko za Izrael, ale za cały świat. To gest niezwykłej otwartości — szczególnie jeśli spojrzeć na historię narodu, który tak często doświadczał wykluczenia i przemocy.

Właśnie dlatego Sukkot bywa odczytywany jako święto pokoju. Nie pokoju łatwego, deklaratywnego, ale tego, który zaczyna się od uznania, że wszyscy żyjemy pod tym samym niebem i wszyscy jesteśmy równie krusi.

Pamięć, która nie znika

Pisząc o żydowskich świętach, trudno nie pamiętać o XX wieku. Holokaust jest raną, której nie da się zamknąć jednym zdaniem. Ale może właśnie dlatego warto czasem spojrzeć na judaizm nie tylko przez pryzmat tragedii, lecz także przez pryzmat życia, które trwa mimo wszystkiego. Sukkot jest świętem światła, wspólnoty, gościnności. Świętem, które mówi: „buduj, nawet jeśli to tylko lekka chatka. Żyj, nawet jeśli świat bywa niepewny”.

W Peonii widzimy, jak łatwo jest nie zrozumieć drugiego człowieka, jego religii, jego zwyczajów. Ale widzimy też, że ciekawość i szacunek potrafią otworzyć drzwi, których strach nigdy by nie uchylił.

Na koniec

Nie roszczę sobie prawa do pełnej wiedzy o judaizmie ani o wszystkich jego świętach. Mogę jedynie próbować zrozumieć ich sens i piękno — tak jak czytelnik Peonii próbuje zrozumieć świat, w którym spotykają się różne tradycje, czasem w harmonii, czasem w napięciu, ale zawsze z nadzieją, że da się znaleźć wspólny język.

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


bottom of page