Lilla Weneda
- Mariola Szyszkiewicz
- 1 lut
- 1 minut(y) czytania
Lilla Weneda - Juliusz Słowacki
(Słychać stukanie do bramy .) Ślaz otwiera drzwi i, ujrzawszy Świętego Gwalberta, zatrzymuje go halabardą u wejścia.
- Ktoś ty?
Święty Gwalbert
Domowi temu niosę pokój.
Ślaz
A więc nie wejdziesz. My żyjemy z wojny.
Święty Gwalbert
Puść mnie do Lecha, puść mężny rycerzu
Niech cię Spiritus Sanctus- O! pohańcze
Mówię ci , puść mię, bo ci spadnie głowa.
Ty się wielkiemu sprzeciwiasz cudowi:
Dziś nad jeziorem, równa gołębiowi
Białością, cała powietrzem tęczowa
Z gwiazdy sinymi, matka Chrystusowa
Pokazała się - ukląkłem, a ona:
Idź! bo stary Derwid kona,
Córka jego,mój gołąbek
Z bólu umiera"
Tak mówiąc w tęczy się rąbek
Owinęła postać święta
I uniosła ją anielska sfera
Z tęczą, z gwiazdami, z tysiącami promieni.
Ślaz
Czemuś nie zabrał tych gwiazd do kieszeni?
Mógłbyś zapłacić teraz odźwiernemu.
Święty Gwalbert
Zapłacić? Święci nic nie płacą.






Komentarze