google.com, pub-4708262830663674, DIRECT, f08c47fec0942fa0
top of page

maria, marta, łazarz


🜂 Maria, Marta i Jezus — opowieść

Dom w Betanii stał na lekkim wzniesieniu, otoczony drzewami oliwnymi, które szumiały cicho, gdy wiatr schodził z pustyni. Był to dom gościnny, pełen ciepła, choć niepozorny. Mieszkali w nim troje rodzeństwa: Marta, Maria i Łazarz. Każde z nich kochało Jezusa na swój sposób — i każde inaczej Go rozumiało.

1. Marta — ta, która dźwiga świat

Marta była starsza. Miała w sobie energię kobiety, która potrafi utrzymać dom, nakarmić pielgrzymów, zorganizować chaos i jeszcze znaleźć czas, by zatroszczyć się o innych. Jej miłość była praktyczna: wyrażała się w chlebach wypiekanych o świcie, w dzbanach wody noszonych z cysterny, w trosce o to, by każdy gość miał miejsce przy stole.

Kiedy Jezus przychodził do Betanii, Marta czuła, jakby przychodził ktoś najważniejszy na świecie. I dlatego chciała, by wszystko było doskonałe. To była jej forma czci.

2. Maria — ta, która słucha sercem

Maria była inna. Delikatniejsza, bardziej zamyślona. Miała w sobie tę cichą zdolność wchodzenia w głębię, której nie da się nauczyć. Kiedy Jezus mówił, świat dla niej znikał. Nie słyszała stukotu naczyń, nie widziała kurzu na podłodze, nie myślała o tym, czy chleb się nie przypala.

Jej miłość była kontemplacyjna: wyrażała się w słuchaniu, w obecności, w oddaniu uwagi.

3. Spotkanie

Pewnego dnia Jezus przyszedł do ich domu. Upał był ciężki, a uczniowie zmęczeni drogą. Marta natychmiast ruszyła do pracy — jak zawsze. Maria usiadła u stóp Jezusa, jak uczennica u mistrza, jak ktoś, kto nie chce stracić ani jednego słowa.

Marta krzątała się coraz szybciej. Im bardziej się starała, tym bardziej rosło w niej napięcie. W końcu nie wytrzymała.

— Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy pracy? Powiedz jej, żeby mi pomogła.

To nie był wyrzut wobec Marii. To był krzyk zmęczonego serca, które czuło się niewidzialne.

Jezus spojrzał na nią z czułością, nie z naganą.

— Marto, Marto… troszczysz się i niepokoisz o wiele rzeczy. A potrzeba tylko jednego. Maria wybrała lepszą cząstkę — i nie będzie jej odebrana.

To nie było przeciwko Marcie. To było zaproszenie, by przestała dźwigać świat sama.

4. Gdy umarł Łazarz

Kilka miesięcy później Betania pogrążyła się w żałobie. Łazarz zachorował i zmarł, zanim Jezus zdążył przyjść. Dom, który zwykle był pełen światła, teraz był pełen płaczu.

Marta, słysząc, że Jezus nadchodzi, wybiegła Mu naprzeciw. Jej słowa były szczere, bolesne, pełne wiary i żalu jednocześnie:

— Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.

To była modlitwa człowieka, który wierzy, ale nie rozumie. Jezus odpowiedział jej słowami, które przeniknęły ją do głębi:

— Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem.

Maria przyszła później. Upadła do Jego stóp i powtórzyła te same słowa co Marta — ale w jej głosie było więcej łez niż teologii. Jezus wzruszył się do głębi. Zobaczył ich ból, ich miłość, ich różne drogi wiary.

I wtedy poszedł do grobu Łazarza. I zawołał go po imieniu. A Łazarz wyszedł — żywy.

5. Dwie drogi, jeden Pan

Marta i Maria były jak dwa skrzydła tego samego domu:

  • Marta — działanie, troska, odpowiedzialność

  • Maria — słuchanie, kontemplacja, oddanie

Jezus nie odrzucił żadnej z nich. On tylko pokazał, że miłość nie zawsze wyraża się pracą, a wiara nie zawsze wyraża się słowem.

Czasem trzeba usiąść. Czasem trzeba pobiec. Czasem trzeba płakać. Czasem trzeba słuchać.

A On jest obecny w każdej z tych dróg.


Komentarze


bottom of page