google.com, pub-4708262830663674, DIRECT, f08c47fec0942fa0
top of page

Nikodem

🌙 Narodzić się na nowo: esej o nocnej rozmowie Jezusa z Nikodemem

Noc w Ewangelii Jana nigdy nie jest tylko porą dnia. Jest przestrzenią zawieszenia, niepewności, duchowego półmroku, w którym człowiek waha się między tym, co zna, a tym, co zaczyna przeczuwać. Właśnie w takiej godzinie Nikodem — faryzeusz, uczony, człowiek wpływowy — przychodzi do Jezusa. Nie po to, by Go osądzić, lecz by zrozumieć. To spotkanie, opisane w trzecim rozdziale Ewangelii Jana, jest jednym z najbardziej intymnych i zarazem przełomowych dialogów w całym Nowym Testamencie.

Nikodem przychodzi nocą, bo boi się światła — zarówno tego fizycznego, jak i duchowego. Światło odsłania, demaskuje, zmusza do decyzji. Ciemność pozwala jeszcze trwać w zawieszeniu. A jednak to właśnie w tej ciemności zaczyna się jego droga ku prawdzie. Jezus nie odrzuca go, nie gani, nie wyśmiewa jego niepewności. Zamiast tego prowadzi go w głąb tajemnicy, która przekracza ludzkie pojęcia: „Trzeba wam się powtórnie narodzić”.

To zdanie jest jak iskra wrzucona w noc. Nikodem reaguje literalnie, jak człowiek przywiązany do logiki i prawa: jak dorosły może narodzić się ponownie. Jezus odpowiada obrazem, który jest jednocześnie prosty i nieuchwytny: narodzenie „z wody i Ducha”. To nie jest powrót do łona matki, lecz przejście do nowego sposobu istnienia. Nie chodzi o zmianę zachowania, lecz o przemianę serca. O porzucenie starego człowieka, który żyje lękiem, kontrolą i schematem, i narodzenie nowego, który oddycha wolnością Ducha.

Właśnie dlatego Jezus przywołuje symbol wiatru: „Wiatr wieje, dokąd chce… tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha”. Wiatr jest niewidzialny, nieprzewidywalny, niepodległy ludzkim planom. Można go poczuć, ale nie można go zatrzymać. Tak działa łaska — nie według ludzkich kalkulacji, lecz według Bożej wolności. Nikodem, człowiek prawa, musi zmierzyć się z rzeczywistością, której nie da się zamknąć w przepisach.

W centrum rozmowy pojawia się jednak coś jeszcze większego: słowa, które stały się sercem chrześcijaństwa. „Tak bowiem Bóg umiłował świat…” — nie tylko sprawiedliwych, nie tylko wierzących, nie tylko tych, którzy już „rozumieją”. Świat, czyli całość ludzkiej kondycji: zagubionej, poszukującej, często uciekającej w noc. Jezus mówi Nikodemowi, że Bóg nie przyszedł potępić, lecz ocalić. Że światło nie jest zagrożeniem, lecz zaproszeniem.

Symbolika światła i ciemności spina cały dialog jak klamra. Nikodem zaczyna w nocy, ale jego historia nie kończy się w mroku. W późniejszych rozdziałach Ewangelii pojawia się ponownie — najpierw broni Jezusa przed niesprawiedliwym sądem, a potem, po Jego śmierci, pomaga złożyć ciało do grobu. To gest odwagi, który nie mógłby wydarzyć się w życiu człowieka pozostającego w ciemności. Nikodem przeszedł drogę, której początek stanowiła tamta nocna rozmowa.

Spotkanie Jezusa z Nikodemem jest więc opowieścią o każdym człowieku, który szuka, ale jeszcze nie widzi. O każdym, kto stoi na granicy między tym, co znane, a tym, co prawdziwe. O każdym, kto boi się światła, a jednak czuje, że bez niego nie da się żyć. To przypomnienie, że wiara nie zaczyna się od pewności, lecz od pytania. Od odwagi, by przyjść — nawet nocą.


Komentarze


bottom of page