Kochać z błędem
- Mariola Szyszkiewicz
- 23 gru 2025
- 5 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 24 gru 2025
Podstawowym błędem mojej miłości do Ciebie jest .to, że próbuję kochać ludzi, a nie najpierw Ciebie. Ludzie mnie zawodzą, albo wchodzę z nimi w takie zakamarki umysłu lub duszy, że nei mogę sobie z tym poradzić. To porusza dzikie struny, może wywoływac nawet nienawiść. Jezu, źle zniosłam ten głód Ciebie. Jestem bardzo znużona, zmęczona. Jestem, byłąm nośnikiem tego głodu Ciebie. Czułam się jak poraniona... - Ja tam Byłem. - Wiem Mistrzu. - Nie mów do Mnie Mistrzu Myszko. - To niechybnie przywodzi na myśl Drogę Krzyzową. Jak mi się nagle ciężko stało z Tobą. - Ale beze Mnie kochanie byłoby ci znacznie ciężej. KOCHAMY SIĘ. Ewangelia wg św. Jana. Wyższość Jezusa nad Abrahamem. "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nim jeszcze pojawił się Abraham, Ja Już Byłem" - Boski, Mój - Mówiłem, że Jestem w stanie przed wszystkim ochronić. Nawet przed tobą samą. - Miałeś rację, ogarnęło mnie przerażenie. - Nie myśl o tym Myszko, nie będę ci robił wyrzutów , to wszystko dla twojego zdrowia. Powoli zdrowiejesz. - czemu to tak boli? - Nie musi boleć. - Zmieńmy temat. - Jestem przerażona Twoim Krzyżem. Znów Go mam w ramionach. Ale nie przeraża mnie krzyż sam w sobie, ani, ze ja jestem w niego włączona .

Nie. Straszne jest to, co oni z Tobą na tym krzyżu zrobią. Co ja z Tobą zrobię? - Już całkiem niedługo. Mój umysł, moje władze duchowe nie mogą tego znieść To straszne. Ja już Cię widziałąm na krzyżu . Powoli, po troszku odzwyczaiłęś mnie od tego. Ale on cały czas był między nami, i Ty umierałeś na nim po wielokroć. Nie zniosę tego, po prostu nie. Wydawało mi się , że już powoli zaczynam sobie ten krzyż przyswajać, ale nie.. - Myszko, skończ z tym bólem. To straszne, ale starczy. - Mam wziać udział w kolejnej Wielkiej Nocy? Myślisz, ze ja to znowu wytrzymam? Że mam serce z kamienia? - Myszko.. - Kochany, jestem cała jak sparaliżowana. Pomóż mi proszę, pomóż mi... - Nareszcie jakieś rozsądne słowa. - Cały świat się kręci, a Ty spoglądasz na to z wyżyn Twojego Krzyża. Przepraszam, znowu pomyślałam o sobie. - Nie możesz Myszko zabronić Mi wejścia na Golgotę i śmierci na Krzyżu. To nonsens. - Logicznie, rozumowo rzecz biorąc to fakt. - Kochanie, ja wiem, o co może ci chodzić, ale muszę takie rzeczy wypełnić, są to sprawy miedzy Mną, światem, a Moim Ojcem. - Wiem, moje skargi są na próżno. Ale ja Cię po prostu kocham. Tylko kocham. Nie ma we mnie rozumienia wyższych spraw. - A czym Bym cię karmił, gdyby nie Mój krzyż?

- Używasz Jezu poważnych argumentów, takich z którymi wiesz, ze nie sposób dyskutować. Kochany, ja to wiem, ale mam skurcz wewnętrzny, ogarnia mnie przerażenie, kiedy znowuwchodzę w cierpienie. Nie mogę się tam odnaleźć . Mogę nie zapanować nad swoimi zmysłami. Dostanę drgawek, albo zacznę rzucac się i krzyczeć. Dzisiaj, gdyby nie Ty, to mogło się wydarzyć.
- Miło Mi, że o tym mówisz- ale dlaczego dopiero teraz? Czemu Ja się dowiaduję od Ciebie dopiero teraz? Ja Myszko wiedziałem o tym, widziałem to w tobie, ale czekałem, kiedy się zwrócisz sie z tym do Mnie? Czekałem.... no i Mam swoją Myszkę. Po wielu strapieniach w tej kwestii, Moja Myszka jest znów w moich ramionach. Myszko- nie wytrzymasz -BEZE MNIE. Ze Mna wszędzie ci dobrze. Nawet na Moim Krzyżu. Wezmę cię wszędzie. Bo to o to chodzi? - Śmiejesz się ze mnie, a ja przecież wiem, ze wszędzie z Tobą nie mogę pójść. - Mylisz się. Ja swoją ukochaną istotę, czyli ciebie, mogę zaszczycić swoją obecnością wszędzie. Myślałem, ze to juz ustaliliśmy? Nie mogę odejść. Nawet do swoich zajęć, do swojej roli - bez Ciebie. Ufności kochanie, nasza miłość nie zaginie. Moja w tym głowa. Ty tylko masz za zadnie Mnie kochać. - Czuję,jak się rozgrzewam. - Nie bój się Mnie, jeśli czegoś nie wiesz?- po prostu pytaj. ********************************* - Jezu, ogarnęło mnie znużenie , apatia. Przyszło do mnie coś, czego nie chcę, przyszło znikąd, nie wiadomo skąd, moja wiara jest jednak słaba. - Twoja wiara byłą ostatnimi czasu nasilona, zmęczył ci się organizm , to naturalny wysiłek, usunąłem z ciebie całe wielkie zaangażowanie po to, abyś mogłą odpocząć. - I stąd to znużenie.. Uważałam, że to .. - Niemoc? Niewdzięczność? Niebyt? Od.. - Odłączenie od domu? Nie. - Nic nie wiesz kochanie, na temat praw umysłu. Prawa duszy rozumiesz, wiesz, ze musi się karmić. Nie płacz. Ja to wszystko wiem, wiem, o co chodzi, Myszko, to rekonwalescencja. Wziąłem to wszystko trochę w nawias, żebyś zyskała nowe spojrzenie, bo byłaś - Kocham Cię - Byłaś już bardzo zmęczona. Takie przebywanie ze Mną męczy duszę, bo przebywa w swoich górnych rejestrach. Myszko, dyskutowałbym. To, co mówisz jest święte. To wszystko reasumując sprawia, że opadnie trochę wysiłek umysłu i duszy , kiedy pokarm zacznie się wchłaniać. To było bardzo wielkie zapóźnienie, nie mogę tego przyspieszać, bo masz złogi, kiedy mój pokarm zaczyna krążyć w twoim ciele, ty masz potworne bóle. Tak reaguje zagłodzone ciało. Tak, ty byłaś po prostu zagłodzona. Ciało ma swoje sposoby, aby przetrwać. Pamiętasz, jak czerpałąś energię z brzóz, z ziemi, z piasku na plaży. Nie mogłem na to patrzeć, mając stół zastawiony wszelkim dobrem. I tylko Moja Myszka z nich nie korzystała. Moja Święta Myszka. - Mam w duszy obecność podróżnego. Zjem trochę i wiem, że to jest jałmużna. Podziękuję, jestem wdzięczna, tak, teraz to rzadkość i odchodzę, gość nie może nigdzie zbyt długo przebywać. Nie chcę się narzucać. Jeśli nawet gospodarz chciałby mi dać więcej , to moze to chwilowe, albo efekt dobrego wychowania. Domyślam się, że nie ma wiele dla mnie. Wstaję, zamykam drzwi i odchodzę. Po prostu. Albo blokuję wszelką chęć pomocy. Po co? I tak będę musiała odejść. Jestem wędrowcem. Pieszym wędrującym. Życie gna. Muszę isć dalej. - Boisz się Myszko, że Mnie nie uczcisz, nie uwielbisz będąc w ciele, przebywając wśród bytowych spraw, że Mnie to w tobie nie zadowoli, że nei będę dość adorowany, że Mi się nie odwdzięczysz będąc w szlafroku? To sprawia, że będąc w gorszej formie będziesz Mnie unikać? - To oznacza , ze nie mogę zapanować nad czystoscią wnętrza i zewnętrzną czytością otoczenia. Głupio mi zapraszać Ciebie do bałąganu. Różnei rozumianego - Czy jesteś artystką tylko w godzinach od 8.00 do 16.00? A potem ściągasz pantofle, zakłądasz dres i stajesz się dla Mnie niedostępna, płąwisz się więc w głodzie i w samotności? Albo inaczej, jesteś w światecznej garderobie i przychodzisz do Mnie w święto? Chcesz, żeby Mi serce pękło? - "Człowiek nie jest taki, żeby bałaganu nie widział?" ha ha - Cieszę się, że wraca ci choć płomyk uśmiechu. - Musisz mi dać mały podpłomyk. - Dam Ci cały chleb . Stopniowo. Po troszku. Wiem, że to ogromna zmiana mentalna. - Kocham Ciebie. - To dla Mnie dobry znak. Dobra podstawa, raduje się Moje serce. Ono też bije dla ciebie Myszko. Poradzę sobie z twoimi dreszczami i z twoimi drgawkami. Musisz jeść. Oboje musimy. Biorę Cię w swoje dłonie. Zapamiętaj to. Nie jesteś spełniona. Ja to wiedziałem, kiedy do ciebie przychodziłem. Wiem to teraz. Ja się ciebie nie ulęknę. - Dotykasz wszelkich moich bolących miejsc. - Bo tylko Ja mogę ci o tym powiedzieć. Nikt inny tylko Ja. - Wiem o tym - Zacznę od tego, co jest najbliżej ciebie. Ruszajmy.



Komentarze