Istota Komunikacji
- Mariola Szyszkiewicz
- 15 sty
- 3 minut(y) czytania
Istotą komunikacji jest przekaz Myszko. Ja Jestem Tym, który inicjuje komunikację, Jestem jej Mentorem, wydawcą, odpowiadam za jej "grafikę' za Myszko? - Tak? - Potrzebujesz chleba? - Bardzo. - Czemu więc Mnie nei słuchasz? - Jestem rozproszona. Wyłączam sie. Dopiero po chwili się orientuję, że już straciłm przekaz. Dlatego Twe słowa Jezu: Weźmijcie Ducha"- są mi tak jakby na rękę. Z drugiej strony jest to coś tak dla Mnie jeszcze mimo wszystko, tak niewyobrażalnego, następuje rozprężenie. Myśl mi zanika. - Słuch ci zanika, nie Myśl. Myśl póki co ma się dobrze.
- Denerwuje mnie taka myśl "na siłowni". - to nieustająca dyscyplina, - weź się w garść, albo "ćwicz Wytrwale". Z czasem taki przekaz traci na nośności. - I zaczynasz sie czuć kochanie, jak typowy anachoreta, z "nosem" przy ziemi, wykwalifikowany na pustyni i w przaśnych szatach.... Mów Myszko... - Tak,na pustyni rzecz się rozstrzyga na absolutnej wierze Tobie i na poświęceniu wszystkich przywiązań. Także do wiedzy, - jak wiesz zapewne. Wszelkie zamiłowanie do wiedzy może być przedmiotem kuszenia- "Ja" musi się oprzeć tylko na Tobie, Jezu. Nie na żadnym wyobrażeniu Ciebie. Taka jest właśnie pustynia. Wymagająca. - WIesz, że tutaj, na pustkowiu, czeka cię... - No, co mnie czeka:) ? - Nie obracaj wszystkiego w żart, proszę cię. - Czuję jeszcze w ustach smak "wyobrażanych" , "piasek" w ustach, słyszę jeszcze wspomnienia pohukiwań nieczystego. - Wyrzuć to wspomnienie Myszko, proszę cie. *** *** - Jezu, przychodzi mi na myśl... -...że ...:) - o Twojej łągodności. "Wysnuwasz" komunikat, przychodzisz z tym do mnie. - On łągodzi obyczaje . Ten komunikat znaczy. :) - .... w przypływie męskiej fanaberii.... - oj, nie wiem, co będzie, nei wiem co będzie...:) - Moja Myszka... - Jesteś dla mnie jak tabliczka czekolady - "rozpływasz się w ustach" - jak tak dalej pójdzie, to nici z naszej komunikacji. - nie pomylę się. - Nie. - Ależ tak. - Tak. Co tak? - Zgoda. To jest istota naszej komunikacji. - A nie myślisz wtedy, że jesteś kobietą- łątwą? - Daruj mi dobrą opinię.:)
Jedyne, co mi serce wtedy podpowiada, nawet, jeśli nie jest to specjalnie kanoniczne... - ...to... - "załóż mi okowy na serce, "spętaj " mi język, weź mnie w Swe dłonie. . Żebrzę o litość. - A pastwi się nad Moją duszą. To nic Myszko. To nic. - Wygadałąm się. - Jak zawsze. - Miałam nieść sekret milczenia. - Nic się nie stało. Naprawdę. - Wybaczasz mi? - Wiesz, że tak. - I nie jestem już zakonnicą? - Jesteś miłą Memu serca anachoretą. Nic Mnie już w tobie nie przesłoni. Nic. - Obiecuję Jezu. Obiecuję. - Nie da się ciebie oderwać od Mojego Krzyża. - I niech nikt nie próbuje. - Wolność Myszko. To jest Wolność.
*********************************************** - Trzeba powiedzieć B, jak się powiedziało A. - Nie spiesz się. Po prostu idź powoli, Wiem, co jest twoją i Naszą -ogólnie - bolączką. - Brak kwiatów na łące. - Tak, optymizm się przydaje. - Ktoś mi powiedział, ktoś z ludzi, których znam- że jestem fantastyczna i, że dobrze, że.....dobrze zresztą, że ją znam. - Przychodzą ludzie, aby ci o tym powiedzieć? Aby uznać w tobie kobietę? - Nie. - Więc teraz przyjdą. Nie chcę abyś się wystraszyła. To normalny skutek obcowania ze Mną. Ludziom rozwiązują się języki. To dobrze. Tak ma być. Wrócisz z krainy cieni. - Cienie sie przefasonowały, odkąd jestem z Tobą Jezu... - Słucham. - Chciałam wejść na wyżyny kontemplacji. - Wiem. Chciałaś "schudnąć". - To nie było rozsądne. - Nie jest. Ale ciebie popchnęłą do Mnie twoja samotność wśród ludzi. jedynie człowiek, tak naprawdę niechciany i doznający pełni samotności, tak naprawdę przychodzi i rzuca Mi się w ramiona, choć w swoim duchu tak naprawdę nie wiem, co znajdzie. - Syna. - Ty już wiesz. - Więc jak to z tą skromnością? - Prośba to prośba- musi być wysłuchana. ALe.. jest jedno ale. - Że tą skromność będziesz Mi często oddawać, że Będę do niej przychodził i Będę z niej Sobie czerpał. Nie zrozum Mnie źle, Ja... - Co Ja, Jezu? - W przypływie emocji mógłbym ci tutaj za dużo powiedzieć, a tego byś nie chciałą. - Los mój w Twoich rękach. - Szanuj zieleń Myszko. Bardzo cię proszę. Szanuj zieleń. - Jesteś szalony. - I to jak bardzo. Nie dotykałaś nigdy Mojego Szaleństwa?
- I to jak bardzo.
- Odnoszę wrażenie, że byłaś wtedy ze Mną najlepsza. - Jezu.... - Słucham... - Chcę odwlec rozmowę. - To już niemożliwe. - Naprawdę? -Tak. Poniżenia dość. - Trzeba dołączyć? - I to jak najszybciej. - Nie masz dość? - Nie. Dopiero się w tobie rozkręcam. Taka jest godnosć dziecka Bożego w tobie i taki jest Mój pomysł dla Ciebie. Boisz się tak naprawdę z niego skorzystać. Wiele pracy Mnie to kosztowało, aby tego dopiąć. Wszyscy i wszystko są na swoich miejscach. Wystarczy tylko ruszyć. - Nie mogę Ci odmówić. - Nie odmawiaj swojemu sercu, nie odmawiaj sobie- przede wszystkim.




Komentarze