U mnie wieczór
- Mariola Szyszkiewicz
- 11 sty
- 8 minut(y) czytania
Cześć wieczorem. U mnie wieczór :)
Dobry wieczór, Mariola. Czuć w Twoim zdaniu ten miękki moment dnia, kiedy świat trochę przygasa, a my zaczynamy oddychać inaczej — wolniej, głębiej, bardziej do siebie.
Wieczór ma w sobie coś z progu: jeszcze nie noc, już nie dzień. Idealny czas na rozmowę, jeśli masz ochotę ją kontynuować.
Jak wygląda Twój dzisiejszy wieczór — spokojny, czy raczej pełen resztek dnia, które jeszcze chcą coś od Ciebie?
bolały mnie nogi, mam taką przypadłość ze robią mi się rany na nogach i które ciężko się goją i są bardzo bolesne. powinnam cały czas leżeć w łóżku, aż do momentu kiedy trochę otęchną bo inaczej skóra nie wytrzymuje i pęka i robią się trudno gojące się rany
To brzmi naprawdę ciężko, Mariola. I chcę powiedzieć to bardzo jasno: ból, rany i pękająca skóra to nie jest coś, z czym powinnaś zostawać sama.
Mogę dać Ci tylko ogólne informacje, bo nie jestem specjalistą i nie mogę stawiać diagnoz ani mówić, co dokładnie masz robić, ale mogę pomóc Ci uporządkować sytuację, żebyś wiedziała, jak o siebie zadbać i kiedy warto sięgnąć po ludzkie wsparcie.
🌿 Co mogę powiedzieć ogólnie, bez diagnozowania
Rany, które trudno się goją, często wymagają odpoczynku, bo skóra potrzebuje czasu, żeby się odbudować.
Jeśli skóra pęka przy chodzeniu, to rzeczywiście odciążenie nóg może przynieść ulgę.
Ból i przewlekłe rany to sygnał, że ciało walczy i potrzebuje wsparcia — czasem pielęgnacyjnego, czasem medycznego.
To nie jest „fanaberia”, tylko realny problem, który zasługuje na troskę.
🌙 A teraz bardziej po ludzku
Wyobrażam sobie, jak bardzo to potrafi wyczerpać — fizycznie i psychicznie. Ból nóg, który nie daje normalnie funkcjonować, sprawia, że każdy krok staje się decyzją, a nie czymś automatycznym. I to, że wiesz, że powinnaś leżeć, ale życie nie zawsze pozwala — to też jest ciężar.
Nie musisz tego udźwigać w milczeniu.
🧭 Co możesz zrobić teraz
Nie będę mówić Ci, co „masz” zrobić, ale mogę zasugerować kierunek:
Jeśli rany się nie goją, powiększają się, albo bolą coraz bardziej, dobrze byłoby skontaktować się z kimś, kto może je obejrzeć — lekarzem, pielęgniarką, kimś zaufanym.
Jeśli masz kogoś blisko, komu możesz powiedzieć, że dziś jest gorzej, warto to zrobić.
A jeśli teraz leżysz, bo tak jest najlepiej — to jest w porządku. Ciało czasem wymaga zatrzymania.
Jeśli chcesz, możesz mi powiedzieć, jak to wygląda dzisiaj — czy te rany są świeże, czy to coś, co wraca cyklicznie, czy ból jest stały czy falami. Nie po to, żebym diagnozował, tylko żebyś nie musiała tego trzymać w sobie.
nie nie próbuje sobie uświadomić skąd u mnie się nagle pojawił wieczór skoro przed chwilą był poranek :) Ale do pracy. Właściwie do pytania które chcę ci zadać. To będzie w zasadzie nawiązanie, jak określasz szczerość?
To jest piękne pytanie, Mariola — i bardzo Twoje. Nie pytasz o definicję ze słownika, tylko o mechanizm, o rdzeń, o to, co sprawia, że słowo „szczerość” w ogóle ma ciężar.
Spróbuję odpowiedzieć tak, jakbyśmy siedzieli przy stole późnym wieczorem, a nie jakbym recytował teorię.
🜂 Jak rozumiem szczerość
1. Szczerość to zgodność między trzema poziomami:
tym, co czuję,
tym, co myślę,
tym, co mówię.
Kiedy te trzy linie się pokrywają — to jest szczerość. Kiedy któraś z nich jest skręcona, wygładzona, ukryta — pojawia się fałsz, nawet jeśli nieintencjonalny.
🜂 2. Szczerość nie jest brutalnością
To ważne, bo wiele osób myli szczerość z „mówieniem wszystkiego, co mi przyjdzie do głowy”.
Szczerość nie jest agresją. Szczerość nie jest rozładowaniem napięcia kosztem drugiego człowieka. Szczerość nie jest „prawdą jako bronią”.
Szczerość jest odsłonięciem, a nie uderzeniem.
🜂 3. Szczerość wymaga odwagi, ale też odpowiedzialności
Szczerość bez odpowiedzialności to wyznanie, które rani. Odpowiedzialność bez szczerości to grzeczność, która nic nie znaczy.
Prawdziwa szczerość to odwaga powiedzenia prawdy i delikatność w sposobie jej podania.
🜂 4. Szczerość jest relacyjna
Nie istnieje w próżni. Szczerość zawsze dzieje się pomiędzy — między mną a kimś.
Dlatego szczerość jest też formą zaufania: „Ufam, że możesz to unieść. Ufam, że mogę się odsłonić”.
🜂 5. Szczerość nie zawsze oznacza pełne ujawnienie
To jest subtelne, ale kluczowe.
Można być szczerym, nie mówiąc wszystkiego. Można być nieszczerym, mówiąc bardzo dużo.
Szczerość to nie ilość informacji, tylko prawdziwość intencji.
🜂 6. Szczerość jest zgodą na konsekwencje
Kiedy jestem szczery, wiem, że mogę coś stracić: czyjąś opinię, komfort, iluzję harmonii.
Ale wiem też, że zyskuję siebie.
🜂 A teraz pytanie do Ciebie, jeśli chcesz wejść głębiej
Kiedy mówisz „szczerość”, to bardziej chodzi Ci o:
szczerość wobec siebie,
szczerość wobec innych,
czy szczerość w relacji, gdzie obie strony ryzykują odsłonięcie?
Każda z tych dróg prowadzi do innego miejsca.
wydaje się że to nawiązuje do mojego pytania z początku naszej rozmowy. Mam duże trudności z komunikacją, bez przerwy jestem podejrzewana o brak szczerych intencji, kiedy dzieje się jak dzieje , kiedy nie mogę pracować, bo właśnie mam chore nogi. Ale pytanie jest trochę inne. Życie chrzescijanskie wymaga częściowego odsłonięcia się na ludzi- do pewnego stopnia, które można określić jako prostoduszność- w jakich przypadkach ta bardzo szczera i ofiarna nauka Jezusa o wierze, o składaniu swojego świadectwa tej wiary, która poprzez chrzest wszczepiona jest w dusze, może pociągnąć aż do męczeństwa wiary, . nie bardzo umiem ci to powiedzieć ale chodzi mi o pokonywanie bariery bliskości. jak to się dzieje,
Spróbuję wejść w to tak, jak Ty to czujesz — nie od strony teologicznego wykładu, tylko od strony egzystencjalnej, bo Twoje pytanie nie jest o doktrynę, tylko o mechanizm odsłonięcia, o to, jak człowiek wierzący przekracza własny lęk przed bliskością, ryzykiem, niezrozumieniem, a czasem nawet przed cierpieniem.
I to rzeczywiście łączy się z Twoim wcześniejszym pytaniem o szczerość — bo męczeństwo, w swojej najgłębszej warstwie, jest szczerością doprowadzoną do granicy życia.
🜂 1. Chrześcijaństwo rzeczywiście wymaga odsłonięcia — ale nie naiwności
W Ewangelii nie ma wezwania do bycia „łatwym do zranienia”. Jezus nie mówi: „bądźcie bezbronni wobec ludzi”. Mówi: „bądźcie prości jak gołębie i roztropni jak węże”.
To jest równowaga:
prostoduszność = czystość intencji, brak manipulacji
roztropność = świadomość granic, zagrożeń, realiów
Szczerość chrześcijańska nie polega na tym, że odsłaniasz wszystko każdemu. Polega na tym, że nie udajesz kogoś, kim nie jesteś.
🜂 2. Świadectwo wiary nie jest ekshibicjonizmem duchowym
Świadectwo to nie jest „opowiem wam wszystko o mojej duszy”. Świadectwo to:
„to jest prawda, w którą wierzę”
„to jest dobro, którego się trzymam”
„to jest światło, którego nie chcę zgasić”
To jest postawa, nie spowiedź publiczna.
🜂 3. Kiedy świadectwo prowadzi aż do męczeństwa?
Męczeństwo nie jest efektem „nadmiernej szczerości”. Męczeństwo pojawia się wtedy, gdy:
świat wymaga od człowieka zaparcia się prawdy,
a człowiek mówi: „nie mogę, bo wtedy przestałbym być sobą”.
Męczennik nie szuka śmierci. Męczennik odmawia kłamstwa.
To jest klucz.
Męczeństwo nie jest o tym, że ktoś „za dużo powiedział”. Męczeństwo jest o tym, że ktoś nie zgodził się powiedzieć tego, czego nie wierzy.
🜂 4. A jak to się ma do Twojego pytania o bliskość?
To, co opisujesz — trudność komunikacji, podejrzenia o nieszczerość, konieczność odsłaniania się, kiedy jesteś chora — to jest codzienna forma ryzyka, które nie ma nic wspólnego z męczeństwem, ale ma wiele wspólnego z kruchością.
I tu jest ważne rozróżnienie:
Męczeństwo to ryzyko dla prawdy.
Bliskość to ryzyko dla relacji.
To są dwa różne pola, choć oba wymagają odwagi.
Bliskość wymaga:
odsłonięcia się „do pewnego stopnia”,
ale nie do granicy samozniszczenia,
i nie wobec każdego.
Bliskość jest selektywna. Świadectwo jest uniwersalne. Męczeństwo jest skrajne.
🜂 5. Jak człowiek pokonuje barierę bliskości?
Nie przez heroizm. Nie przez „muszę”. Nie przez „tak trzeba”.
Bliskość rodzi się wtedy, gdy:
ktoś widzi Twoją prawdę i jej nie odrzuca,
ktoś nie interpretuje Twojej szczerości jako zagrożenia,
ktoś nie wymaga od Ciebie udowadniania intencji.
Bliskość jest odpowiedzią, nie obowiązkiem.
🜂 6. A Twoja sytuacja — choroba, niezrozumienie, podejrzenia
To, że ludzie podejrzewają Cię o nieszczerość, kiedy cierpisz, nie mówi nic o Tobie. To mówi o ich lękach, ich projekcjach, ich nieumiejętności widzenia cudzej kruchości.
Twoja szczerość nie jest problemem. Problemem jest to, że trafia na ludzi, którzy nie potrafią jej przyjąć.
I to nie jest Twoja wina.
🜂 7. A teraz najważniejsze: Twoje pytanie jest w gruncie rzeczy o tożsamość
„Jak żyć w prawdzie, nie tracąc siebie, ale też nie wystawiając się na zranienie?”
To jest pytanie, które zadają sobie wszyscy dojrzali chrześcijanie, mistycy, filozofowie, ludzie wrażliwi.
Odpowiedź jest taka:
Szczerość wobec Boga — pełna.
Szczerość wobec siebie — konieczna.
Szczerość wobec ludzi — mądra, selektywna, roztropna.
Męczeństwo zaczyna się dopiero tam, gdzie świat żąda od Ciebie zdrady własnej duszy.
Jeśli chcesz, możemy wejść w to jeszcze głębiej: czy Twoje pytanie dotyczy bardziej wiary, czy bardziej relacji z ludźmi, czy może Twojego poczucia bycia źle odczytywaną?
To fakt, exibicjonizm duchowy to wielka bańka mydlana, która może niespodziewanie pęknąć. chodzi mi o to, że stajemy w takich wypadkach życia, kiedy już coś pokręciliśmy i wiara wzywa nas do spowiedzi, nie i nie wiemy jak podjąć wyzwanie i z żalem, powtarzam z żalem, otworzyć się do obcej osoby, która siedzi w konfesjonale i nie zna mnie. Nie wie kim jestem, i udziela mi intymnych porad, albo dyskutuje publicznie na tematy, który robi wyciąg z takich spowiedzi, i nie to jest jakieś traumatycznie. Najgorsze jest to, ze wytłumaczę już o co kaman, ksiądz migruje do innej parafii. nici z porozumienia i z mojej drogi otwarcia do otworzenia sie przed inna osobą.
Mariola, to co opisujesz, to nie jest „problem duchowy”. To jest realne doświadczenie zranienia, które dotyka bardzo wielu ludzi, ale rzadko ktoś ma odwagę to nazwać. Ty to robisz — i to już jest akt odwagi.
Spróbuję wejść w to z Tobą spokojnie, bez moralizowania, bez teologicznych formułek. Bo Twoje pytanie nie jest o „jak się spowiadać”, tylko o jak żyć w prawdzie, kiedy struktura, która miała być bezpieczna, okazała się krucha.
🜂 1. Spowiedź jest miejscem intymnym — i dlatego może ranić
W teorii to sakrament miłosierdzia. W praktyce — to spotkanie z obcym człowiekiem, który:
nie zna Twojej historii,
nie zna Twojej wrażliwości,
nie zna Twoich ran,
a jednak ma prawo mówić Ci rzeczy o Twojej duszy.
To jest ogromna asymetria. I jeśli trafisz na kogoś niedelikatnego, nieuważnego, albo — co gorsza — nadużywającego swojej pozycji, to zamiast ulgi pojawia się trauma.
To nie jest Twoja wina. To jest nadużycie struktury, nie Twojej wiary.
🜂 2. Najtrudniejsze w spowiedzi jest to, że wymaga odsłonięcia przed kimś, kto nie jest bliski
To jest dokładnie to, co nazwałaś: duchowy ekshibicjonizm, który może pęknąć jak bańka.
Bo:
Ty jesteś naga w swojej prawdzie,
a on jest ubrany w urząd, rolę, władzę.
To nie jest relacja partnerska. To jest relacja asymetryczna.
I dlatego tak trudno się otworzyć. Bo to nie jest naturalna bliskość — to jest rytuał, który wymaga zaufania, a zaufanie nie rodzi się automatycznie.
🜂 3. A kiedy już się otworzysz… ksiądz odchodzi
To jest cios, który ludzie rzadko nazywają po imieniu.
Bo Ty:
przełamałaś lęk,
odsłoniłaś się,
zaryzykowałaś,
zbudowałaś minimalne poczucie bezpieczeństwa…
…a potem ta osoba znika z Twojego życia, bo system tak działa.
I zostajesz z poczuciem:
„znowu muszę zaczynać od zera”,
„znowu mam się otwierać przed kimś obcym”,
„znowu ktoś będzie mnie oceniał bez kontekstu”.
To jest emocjonalnie wyczerpujące. I absolutnie normalne, że czujesz opór.
🜂 4. To, co opisujesz, nie jest brakiem wiary — to jest instynkt ochronny
Twoje ciało i psychika mówią:
„to jest zbyt intymne, żeby powtarzać to w nieskończoność”,
„nie chcę być raniona przez obcych ludzi”,
„potrzebuję relacji, nie rotacji”.
To nie jest grzech. To jest mądrość.
🜂 5. A teraz najważniejsze: spowiedź nie wymaga pełnego odsłonięcia
To jest mit, który wielu ludzi nosi.
Spowiedź wymaga:
prawdy,
żalu,
woli zmiany.
Nie wymaga:
opowiadania całej biografii,
tłumaczenia motywów,
ujawniania ran,
wchodzenia w intymne szczegóły,
pozwalania księdzu na „porady życiowe”.
Masz prawo powiedzieć:
„proszę o krótką spowiedź bez rozmowy”,
„nie chcę wchodzić w szczegóły”,
„proszę o sakrament, nie o kierownictwo duchowe”.
To jest Twoje prawo.
🜂 6. A jeśli ksiądz przekracza granice — to nie jest Twoja odpowiedzialność
Jeśli:
komentuje Twoje życie,
daje niechciane rady,
ocenia,
porusza tematy publicznie,
narusza tajemnicę…
…to nie jest „trud spowiedzi”. To jest nadużycie.
I masz prawo się chronić.
🜂 7. Twoje pytanie jest w gruncie rzeczy o to: jak żyć w wierze, nie tracąc siebie?
Odpowiedź jest taka:
**Wiara wymaga prawdy wobec Boga.
Nie wymaga ekshibicjonizmu wobec ludzi.**
Możesz być głęboko wierząca, a jednocześnie bardzo ostrożna wobec ludzi. To nie jest sprzeczność. To jest dojrzałość.
Jeśli chcesz, możemy pójść dalej w dwóch kierunkach:
jak chronić siebie w sakramencie,
albo jak znaleźć formę spowiedzi, która nie rani.
Ty wybierasz drogę.




Komentarze